Author: vegedario

Noc i poranek są ładne więc dobrze nastraja to na kolejny dzięń jazdy. Muchy jakby trochę odpuściły więc składanie namiotu idzie gładko. Obliczyliśmymy, że do celu mamy 170km czyli 3 dni po 57km. Będzie przyjemnie to wiemy bo szosa jest jak zaczarowana, ciągle w dół. Zbieranie puszek idzie nam jednak wyjątkowo słabo – mieszka tu więcej ludzi, teoretycznie powinno ich być więcej ale pewnie ktoś zajmuje się ich zbieraniem na codzień. Mamy tylko dwie po 26km, a normalnie powinno być ok 30.

W Valle zatrzymujemy się na ful serwis naszych ciał: toaleta, mycie, golenie, pranie – toaleta publiczna jest wyjątkowo wyposażona. Śiedzimy tam 3 godziny więc i powerbanki są konkretnie nakarmione, no i internety przejżane wzdłuż i w szerz. Super tak mogłoby być wszędzie.

Przez ten czas rozmawiamy z dużą liczbą osób: z niemką, która też planuje wyprawę rowerową i chciała zapytać o kilka szczegółów, z dwójką polaków jadących w przeciwnym kierunku i jeszcze trójką polaków jadących również do Hovden. Ale tłok!

Od Valle jedziemy wzdłuż rzeki Otta. Wspólnie przytakujemy że jest tu niemal jak na Roztoczu. Domy są niemal identyczne w konstrukcji, kolory są jednak typowo tutejsze, no i za lasem wystają jeszcze nagie skały ale jest ich już coraz mniej. Co chwilę zatrzymujemy się na jagody i kurki, chyba nie przestanę się dziwić ile i jak wielkie są!

Dojeżdżamy do Rystad, nic nie potrzebujemy więc tylko przejeżdżamy. Śpimy za Langeid. Dziś przed zasnięciem mam dziwny strach przed niedźwiedziem, nie wiadomo czemu wogóle, bo Ivars pewnie się z nas zbijał tylko, a przed wyjazdem nigdzie nie znalazłem info o niedżwiedziach w Norwegii.

Dziś był naprawde cieplutki dzień, w namiocie jest ciepło, żeby nie powiedzieć gorąco. Jeszcze jeden tak ciepły dzień i będziemy spać na śpiworach bo będą zbędne.

 

Zdjęcia z pozostałych dni znajdziecie w galerii:

1sponsorzy Norwegia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

frokost - po norwesku "śniadanie"

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież