Author: Marlen180

Ranek nareszcie jest bezdeszczowy. Zanim wyruszyliśmy zdążyłam umyć włosy i jakoś tak suszenie zeszło do 11.00. Poranek też brutalnie weryfikuje nasze wczorajsze plany o błogim zjeździe. Droga do Kristiansand, do którego zmierzamy, niestety jest podjazdem i to jakże morderczym (mapy kłamią!) – 7 km wijącej się serpentynami szosy w górę i jeszcze wyżej. Nie przeszkadzało to jednak pewnemu Norwegowi, którego spotykamy po drodze: przyjechał z Oslo, ma tu domek letniskowy, bo są lepsze górki niż na wybrzeżu, codziennie rano więc trzy razy zjeżdża i podjeżdża dla relaksu, jak sam mówi. A my raz nie możemy.

 Po 1,5 godziny wtaczamy się na przełęcz i pędzimy przez bagienne pustkowia w mżącym deszczu. Teraz już musi być zjazd - oby jak najszybciej się stąd wydostać do ludzi! Po niedługim czasie przemarznięci dojeżdżamy do Hovden. Podobnie jak w innych miejscowościach, centralne miejsce zajmują tutaj sklep, camping, hotel i restauracja. Z dobrych informacji: dowiadujemy się, że od teraz w każdej miejscowości na naszej trasie jest darmowe i ogólnodostępne wifi. Zaglądamy do informacji turystycznej i pytamy o promy do Danii. Podobno kursują regularnie dwa razy dziennie. Pani w infromacji potwierdza też, że droga do Kristiansand jest lekka i przyjemna. Oddychamy z ulgą.

Za Hovden krajobraz ulega zmianom, gdzieniegdzie wystają jeszcze ogromne głazy, ale coraz więcej jest płaskiego terenu i drzew. Woda dookoła już nie jest krystalicznie czysta, dominują bagna i brązowy kolor. Z tego względu jest tu absolutna plaga wszelkiego rodzaju insektów, które nie myślą o niczym innym, tylko jak dobrać nam się do skóry. Jedyną rzeczą, która jednocześnie pomaga i przeszkadza jest wiatr (tak bardzo ciepły!), bo z jednej strony trochę trzyma na dystans muszki, ale z drugiej strony nie pozwala na komfortową jazdę, gdyż wieje w twarz.

Wieczorem docieramy do Bykle. Tam po krótkiej toalecie na stacji beznzynowej i ekspresowym rozstawianiu namiotu zasypiamy z nadzieją, że jutro będzie słoneczny dzień. O podjazdy martwić się już nie musimy.

 

Pozostałe zdjęcia z tego i pozostałych dni znajdziecie w galerii:

1sponsorzy Norwegia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

frokost - po norwesku "śniadanie"

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież