Author: Marlen180

Piątek 31. lipca. Wyjechaliśmy od Wikingów około 10:30, nawet udało się wziąć prysznic na stacji benzynowej, 6 minut za 10 NOK (5 zł), ja oczywiście za darmo, bo w damskim zaciął się automat i ciepła woda leciała cały czas ;) Taka nagroda za mycie w zimnych rzekach.

Po drodze postanowiliśmy zbierać butelki plastikowe i puszki. Szkoda, że pomyśleliśmy o tym dopiero teraz (albo wcześniej na północy nie było w rowach śmieci, nie było turystów, bo zimno). Za zwrot butelek w automacie (w każdym supermarkecie) mamy 1 NOK (50 groszy), a za dużą butelkę 2,5 NOK! Za reklamówkę butelek dostaliśmy 22 NOK (11 zł), więc kupiliśmy przeceniony chleb i ciasteczka. Można tu śmiało żyć zbierając takie śmieci, jeśli nocujecie w namiocie i nie korzystacie z udogodnień.

Zadowoleni z jazdy po w miarę płaskim terenie przystawaliśmy co chwilę i wskakiwaliśmy do rowów po łup. Jechało się super aż do tunelu, w którym musielismy cały czas pedałować pod górę. Dramat. Była też droga poza tunelem, ale poprowadzona stromo pod górę, więc podziękowaliśmy, nie było zakazu dla rowerów w tunelu. Wyjechaliśmy wykończeni, spać się chciało bardzo, chociaż i tak zatrzymywaliśmy się na każdym postoju. Na przystankach siadaliśmy też co chwilę, na jednym zrobiliśmy dłuższą przerwę na jedzonko: kuskus z sosem Knorr i kawusia dla nabrania mocy. Nie mieliśmy energii, żeby jechać dalej, a siedzenie też na wiele się nie zda.

Byliśmy na górce, a wkrótce za miejscowością Vinje zaczynał się zjazd (200 m n.p.m.). Mijaliśmy piękny wodospad Tvinnefoss, aż dotarliśmy do położonego dużo niżej Voss (57 m), a tam Skydiving Centre wohooo! :D Przez oszklone ściany mogliśmy sobie popatrzeć.

Licznik wskazuje przejechane dziś 50 km, godz. 19, do tego mega zmęczeni, czas rozkładać namiot, a nie ma gdzie, bo wszędzie domy albo skarpa. Pedałowaliśmy pod górę boczną ścieżką rowerową - nowy asfalt! Przy drodze poziomki, które ciągle robią na nas wrażenie, szczególnie kiedy w brzuchach burczy; owieczki pasą się w leśnym zagajniczku, to sobie pogłaskałam przez ogrodzenie, nakarmiłam trawą, tak patrzyły, bo u nich tylko drzewa i mocno zielony mech.

Za 4 km ma być stacja benzynowa, aach wreszcie umyję włosy (a była okazja rano). Dowlekliśmy się do stacji na wzgórzu, hurra! Ale jakoś podejrzanie pusto. Stacja samoobsługowa, nikogo nie ma. Nie ma też mycia. Jedziemy śmierdzieć gdzieś indziej.

Coraz mniej domów, pojedyńcze domy, wreszcie tylko las. Skręt na kemping dodaje nam nadziei na ratunek, którym jest termos gorącej wody na kolację. Udaję się po nią do recepcji, ale panie zachęcają, żebym śmiało poszła do kuchni. Poszłam. Kilka domków minęłam, zanim dotarłam we wskazany zakamarek jednej z drewnianych chatek. Nikt nie zwracał na mnie szczególnej uwagi, no stress. Staruszkowie oglądają meczyk, a ja pyk pyk do kranu.

Wkrótce przed nami pojawia się tunel. Na mapie go nie ma, wygląda na nowy. Oczywiście zakaz dla rowerów, ale widzimy objazd starą drogą, którą kontynuujemy jazdę. Nie ma ludzi. Słońca też nie ma, zasłonięte jest już ścianą skał za naszymi plecami, jakoś tak ponuro tutaj. Wyczerpany A. sugeruje nocowanie tutaj, ale zestresowana wizją zostania tu po zmroku nie daję sie przekonać i zachęcam do dalszej jazdy. Okazuje się, że czeka nas zjazd po ostrych serpentynach, hamulce cierpią. Robimy małą przerwę przy ogromnym wodospadzie Skjervefossen. Zjeżdżamy dość szybko na dół, tam kompletna dzicz, mała wioska odizolowana od świata (co oni tu jedzą?). Tu też nie będziemy nocować, oo nie. Do tego zapachy z farmy.

Ostatkiem sił objeżdżamy jezioro Granvinsvatnet i rozbijamy się nad jego brzegiem w chaszczach przed miejscowością Granvin. O to miejsce też nie było łatwo: jest droga, po lewej skarpa albo domy, a woda po prawej tuż przy drodze. A według mapy Google tunel prowadziłby prościutko. Z tym, że nic byśmy nie zobaczyli oprócz ścian i słyszeli szum samochodów, a nie wodospadu. Tutaj już przynajmniej ludzie są, można czuć się bezpiecznie. Robimy kolację i pierzemy skarpety przy barwnym romantycznym zachodzie słońca ;)

Pozostałe zdjęcia z tego i pozostałych dni znajdziecie w galerii:

Podsumowanie tego dnia:

 

1sponsorzy Norwegia

 

 

 

 

 

 

Åpent - po norwesku "Otwarte"

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież